Nowa miłość, czy chwilowe zauroczenie? Czyli Dior Addict Gloss

08:33

 Była już baby lips, była chanel, co tym razem? Moja miłość do pielęgnacji ust postępuje. Żadnych kosmetyków nie lubię tak, jak szminek, balsamów, błyszczyków, konturówek i ogółem wszystkiego do ust. A w dzisiejszym poście mini opowieść o tym jak to zrobiłam interes życia, czyli Dior na przecenie. 


 Słysząc Dior robię tak samo wielkie oczy jak gdy słyszałam Chanel, ale miłość ustała, razem ze skończoną szminką z serii Rouge coco shine. Nie chce nic mówić, ale nie jest warta swojej ceny. Poprzysięgłam sobie wtedy, że już nigdy nie wydam takiej kasy na coś tak krótkotrwałego. Aż do ubiegłego tygodnia. 
 Więc: dawno, dawno temu...czyli 5 stycznia, gdy śpieszyłam się na autobus, postanowiłam wstąpić do sephory, aby sprawdzić ile kosztuje błyszczyk benefitu. Spojrzałam przelotnie na mojego łamacza serc (chanel wypuściła nową serię), przetarłam usta i nie byłam zadowolona. Mój wzrok przykuła szafka z promocjami i znalazłam tam ten idealny produkt.  Po ok 5 minutach był już w mojej torebce. Kto tym razem? Dior Addict Gloss w odcieniu 772. Nigdy jakoś nie byłam wielką fanką tej firmy, ale postanowiłam spróbować. Nie pożałowałam. 
 Chorowałam na czerwienie, teraz szukałam róży i szukałam, szukałam, aż znalazłam. Interes życie? Dlaczego? Ponieważ błyszczyk został przeceniony z 130 PLN na 80 PLN. Więc tylko brać. Prawda? (Powiedzcie, że tak, bo czuje się źle ze swoim ustoholizmem)


 Co do produktu:
  • Nie jest już chyba dostępny w sprzedaży (stąd taka promocja)
  • Idealny pigment. Można uzyskać nim delikatny efekt, przy bardzo ostrożnym dozowaniu, lub mocny, wieczorowy przy normalnym nałożeniu na usta. Niewiele trzeba, aby wyglądało to tak jak powinno. 
  • W przeciwieństwie do Chanel nie lepi się. Czasami zapominam, że mam coś na ustach (co w moim przypadku skutkuje kolejną warstwą produktu na ustach),
  • Ładne opakowaniu, malutkie, idealne do torebki, bardzo subtelne,
  • Cena niestety nie przyciąga, ale jest wart każdej kasy! 
  • Co do trwałości, to nie powala, ale czego można oczekiwać po codziennym, nie matowym błyszczyku? 
  • Jest wydajny. Przynajmniej w porównaniu do mojej poprzedniej miłości, którą skończyłam w miesiąc,

Więc biegiem do sklepów sephora w waszym mieście, może jeszcze upolujecie jakieś resztki. Polecam, i raczej chyba następna taka miłość nie pojawi się w najbliższym czasie. Taka z kolorówek. haha. 

*Wszystkie zdjęcia zaczerpnięte z internetu, ponieważ zima mnie przytłacza. 

Co sądzicie o tym produkcie? 

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Bardzo ładny kolor
    Cena trochę przytłacza, ale chyba warto:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda rewelacyjnie :)

    http://weraweronika.blogspot.com/2014/12/niespodzianka-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka! Zaobserwowałam Cię mam nadzieje, że Ty też mnie zaobserwujesz. Będzie mi miło baaardzo <3
    Wspaniały blog i wogóle Ty piękna! :** zaobserwuję, plssska.
    Buziaki kochanaa!

    OdpowiedzUsuń
  4. ładnie wygląda, nie miałam jeszcze tego produktu
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć masz bardzo ładnego bloga. Zapraszam do mnie do zaobserwowania ;)
    http://blogmoimzyciem.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładnie wygląda :)
    http://czarnykleks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

♥ czytasz=komentujesz. ♥
♥ Komentarz to wielka motywacja. ♥
♥ Czytam każdy komentarz. ♥
♥ zapraszam do obserwacji. ♥

Kategorie postów

Subscribe